Punkt & Radio Luxembourg R.I.P

ru-0-ra-200,200-rd-5-n-80156zRT6_geoida_rock_night_impreza_warszawa_klub_punkt_radio_luxembourg_warszawaPunk & Radio Luxembourg… Albo po prostu Radio.

Wspomnień związanych z tym klubem jest mnóstwo. Jedne zapadły w pamięci na długo, inne są gdzieś zawieszone w głowie na półce  “party hard”. Opinie o klubie skrajnie różne: od “świetnej miejscówki na dobre koncerty” do “jaskinia lewactwa i bandytyzmu”, albo “wow! Fajny, surowy wystrój” i “OMUJBORZE! Jak można przychodzić do takiej rudery!?”. A dla mnie? Dla mnie to super miejsce, które (nie, w żadnym wypadku nie przesadzam) odegrało ważną rolę w moim życiu.

Dlaczego ten klub jest dla mnie taki ważny?

Przede wszystkim załoga. Pozwolę sobie pominąć powrót do korzeni, czyli do klimatu klubu Aurora i przejdę od razu do Radia. Pamiętam czasy, że nieważne kiedy przychodziło się na Górczewską 67, była pewność spotkania znajomych twarzy. Twarzy, które tworzyły ten klub, które stawały za nim murem w trudnych chwilach i tych, na których dziś mogę polegać zawsze w każdej sytuacji.

To właśnie w Radiu zagrałem pierwsze poważniejsze koncerty (wtedy jeszcze z The Dice) oraz miałem swój udział w organizacji fajnych punkowych gigów.  Radio Luxembourg to również miejsce, gdzie rozpocząłem przygodę z DJingiem. W tym miejscu ogromny ukłon w stronę KingKołaja, który to przygarnął mnie pod swoje decki… Pierwsze imprezy składu Banda Drombo, każdy piątek, pełny klub, selekcja od funku i oldschoolowego popu, aż po hardkorowy kicz.

Całonocne dialogi na słynnym billboardzie przed klubem, stos pustych butelek, zrzuta na kolejne, poirytowana mina pani ze stacji benzynowej, co jakiś czas awantura, potem znowu na misia, śmiech i śpiew. Turnieje na kultowym już stole do piłkarzyków, który przeżył niejedno uderzenie pięścią w blat, spowodowane wpuszczeniem szmaty. W pamięci zapadnie mi również “muzyka Radia Luxembourg”, czyli playlista, na którą każdy z załogi wrzucił sobie kilka kawałków, które leciały po imprezach, przy rozliczaniu baru.  Świetne czasy i tak weekend za weekendem, aż 04.05.13 nadchodzi dzień ostatniej imprezy w Radiu Luxembourg… i koniec.

Chciałoby się napisać dosłownie wszystko, co wyrabiało się w Radiu Luxembourg. Zarówno na koncertach, jak i po…. zamknięciu klubu, ale pewnych rzeczy nie wypada publikować. Kto był ten wie.

Niewątpliwie adres Górczewska 67 stanowił jeden z ważniejszych punktów na alternatywnej, rozrywkowej mapie Warszawy.

D.I.P (Drink In Peace)

Toxc Disko a.k.a Spilu

Advertisements

, , , ,

  1. Leave a comment

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s

%d bloggers like this: